Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Rozdział 1 - Spokój ducha Home Chomik Arch Giovanna

Rozdział 1 - Spokój ducha

23.00 – kamienica niedaleko Eiffla.
Filmy o mężczyznach udręczonych i maltretowanych były nawet satysfakcjonujące. Dusza Agaty łaknęła ich, pożądała i karmiła się każdą kroplą krwi przelaną na szklanym ekranie telewizora.
- Kobiety! W pełni się z wami solidaryzuję! – wrzasnęła do ekranu, łupiąc znad kieliszka wina.
W głowie Agaty porządnie już szumiało. Rachunek sumienia był nieunikniony i padło na dzisiejszy wieczór. Na któryś w końcu musiało paść.
- Takie rzeczy zdarzają się przecież innym! – warknęła. – Wiem, bo nieraz o tym pisałam, ale mi?! Totalna masakra.
Zacisnęłam usta i usiadłam obok niej. No tak, cała frustracja zostanie wyładowana na niewinnym człowieku. Na mnie. Tym czasem na ekranie Amazonki składały właśnie w ofierze krzyczącego ze strachu mężczyznę. Groza na jego twarzy wzbudzała we mnie litość, ale Agacie odpowiadała. Przez chwilę młoda pisarka wyobrażała sobie w tej sytuacji Damiana i uśmiechnęła się szeroko.
- Nie, żebym brała jakiś odwet czy co – jęknęła fałszywie.
- Noooon! Miséricorde! Noooon! (Nieee! Litości! Nieee!) – darła gardło po francusku kolejna męska ofiara.
Prychnęłam i skrzywiłam się z niesmakiem, kiedy polała się krew. A miał taką śliczną zbroję... Może trzeba było jej kupić psa?
- Po prostu mu się należy! – prychnęła Agata w kolejny kieliszek wina. – Dlaczego odszedł? Źle mu było? Mieszkał u mnie, nie płacił za czynsz, nie dokładał do domowych wydatków!
- Pracował na pół etatu w szkolnej bibliotece, za dużo do dołożenia nie miał. – przypomniałam nie odrywając wzroku od ekranu. – Nie zauważyłaś nawet momentu w którym zaczął prowadzić podwójne życie.
- Zmyliło mnie to, że cały czas mówił do mnie „kwiatuszku” – usprawiedliwiła się Agata i z pewnym trudem zmieniła dvd.
Przewinęła od razu do scen krwawych, a miłych dzisiaj jej sercu. Damian zranił ją okrutnie. Zniknął tak, jak podają kroniki policyjne: wyszedł i nie wrócił. Poszedł do sklepu po wino. Dopiero dwa koszmarne dni później Agata dowiedziała się, że Damian mieszka parę ulic dalej. Z uroczą Francuzką. Z biblioteki.
- Pieprzeni bibliotekarze! – wysyczała Agata i podniosła rękę jak do uroczystej przysięgi. – Więcej się nie zakocham! I nie wypożyczę żadnej książki!
- Mówiłam, że jest kłamcą – burknęłam, starając się przebić przez wrzaski rozrywanego na strzępy kolejnego filmowego nieszczęśnika. – Nawet nie rozstaliście się jak normalna para. W gniewie, emocjach i wzajemnych oskarżeniach. Jego ostatnią rzeczą był słodki pocałunek i szept: „Wrócę szybko, kochanie”.
Szum w uszach przybrał na sile. Agata oparła głowę na kanapie, która zrobiła się pioruńsko ciężka. Jasne, no przecież co ta ja o tym wie...
Agata pisała o takich facetach. O psychopatycznych kłamcach. Jednak pod swoim nosem żadnych symptomów nie dostrzegła!
- Ty – pisarka podniosła się gwałtownie, próbując wyostrzyć mętne już spojrzenie. – A kiedy ty ostatnio miałaś jakiegoś faceta? No wiesz, o czym mówię!
- Odczep się! – fuknęłam. Nie będę tego znowu słuchać. Faceta nie mam, ale nie zamierzam z tego robić problemu. Świat nie kończy się na mężczyznach. Czy wszyscy powariowali?
Agata wstała gwałtownie i zasłoniła sobą z lekkim trudem drzwi.
- Jeszcze nie skończyłam! I nie wściekaj się tak. Seks jest potrzebny dla higieny psychicznej, to naukowo udowodnione. Najwyraźniej nie żyjesz higienicznie. – zacisnęła usta dla podkreślenia wagi sytuacji. - W Polsce nie czeka na ciebie druga połówka? – mimo zamglenia oczy Agaty zaiskrzyły.
- Moją połówkę na pewno przejechał samochód.– rzuciłam jej chłodne spojrzenie.
- Ją czy jego?
- Jego. No więc na pewno przejechał go samochód. – westchnęłam ponuro. – Albo poszedł do seminarium. Tak. To jest jedyne wytłumaczenie. Wkoło jest tyle wypadków...
Agata pod wpływem alkoholu i atmosfery całym sercem zapłakała nad losem cywilizacyjnych ofiar emocjonalnej pustki jaką byłam ja. W końcu też zaczęła się do nich zaliczać. W rozpaczy nie zauważyła, że wrzaski męskich ofiar w kolejnej trzeciorzędnej produkcji zaczęły się oddalać, oddalać, oddalać...
- Chyba jestem w depresji – wyszeptała gardłowo. – I nienawidzę kłamców. Nienawidzę...
Po chwili z ulgą wyłączyłam wrzaski filmowej ofiary i oparłam się o kanapę, wsłuchując się w ciche pochrapywanie. Na stoliku za moimi plecami zaterkotał telefon. Automatyczna sekretarka włączyła się dosyć szybko.
- Agata? Jesteś tam?
Oparłam się pokusie odebrania i sprawdzenia kim jest ten niepewny głos, ale wolałam wysłuchać do końca wiadomości.
- Myślałem, że jesteś... – kontynuował po kilku sekundach ciszy. – Ale chyba cię nie ma... Szkoda... Chciałem pogadać.. Ale pewnie cię nie ma. Aaa, już to mówiłem. No to cześć. Zadzwoń, jak będziesz miała czas. Aha... Chciałem przypomnieć, że nagrywam się już drugi raz. Wcześniej pewnie też cię nie było. No to cześć.

8.00 – u kosmetyczki.
- Non! Non! Non! W masce powinnaś wystąpić! Masz takie wory pod oczami, że możesz z nich dawać koniom obrok! – stylista Nino dostał niemalże spazmów, gdy tylko pochylił się nad twarzą Agaty. – To nie casting do horroru, moja droga, to program publicystyczny! – odwrócił się i spojrzał na mnie. – Pozwoliłaś jej płakać?
Zdegustowany pociągnął nosem. Skrzywił się, jakby ugryzł cytrynę.
- I pić! Fuj! Zaawansowane przetrawienie!
- Ouuuui? A jeszcze rano pachniałam fiołkami. Nie wiem, jak to się stało – ponuro wysyczał Agata.
W garderobie telewizyjnego studia panował ruch. Na kilku fotelach siedzieli uczestnicy różnych programów, a wizażystki uwijały się między nimi z tonami pudru i lakieru do włosów. Nino rozpaczał, ale tak, żeby przy tym jego osobisty makijaż, broń Boże, nie ucierpiał.
- Tylko mi tu nie płacz! – pokrzykiwał. – Nie znoszę łez! Wczoraj płakałem z małą dziewczynką na osiedlu. Nie mogłem się powstrzymać, wyobrażasz sobie?
Pewnie rzucił ją jakiś pulchny amorek, który wyrośnie na zadowolonego z siebie przystojniaka z tysiącem gotowych kłamstw na każdą okazję, pomyślałam i skupiłam się na czytaniu składników jakiegoś kremu. Testowane na zwierzętach, fuj!
Nino wzniósł oczy i zatrzepotał rzęsami.
- Och, mężczyźni to dranie! Wstrętne samce! Niewierni, niestali, pozbawieni uczuć..
- A ty? – spytałam.
- Przecież widać, że moja kobieca część natury wzięła górę! Nie pytaj głupio. Dziewczęta, więcej podkładu, więcej podkładu, trzeba ją ratować... – szalał między lustrem, a szufladami pełnymi kosmetyków. – Zrobię cię jednak Agatko na bóstwo, tylko niech cię dobrze oświetlą.
- Jesteś kochany, ale mi jest wszystko jedno – Agata beznamiętni spojrzała na swoje odbicie i dostrzegła w tle Justynę, która oglądała tusz do rzęs. – Justi! Ty idź za mnie!
Agata nie cierpiała publicznych wystąpień. Kompletnie nie wiedziała, jak sobie poradzi w studiu. A czekał tam sam Hippolyte, krytyk od siedmiu boleści. Francuz, któremu nigdy się nic nie podoba. W środowisku literackim miał opinię kretyna i nikt nie wiedział, dlaczego od lat jest ulubieńcem mediów. Szczególnie lansowała go telewizja.
- Ale ja nawet nie przeczytałam tej książki... – uświadomiłam jej.
Prawie jak w podstawówce! Odpowiadanie z lektury, której się nie czytało! Nino spojrzał na nią i rozpromienił się.
- Łatwiej przemienić śmiertelnika w bóstwo niż żywego trupa, ale i tak, wy Polki, nie potraficie o siebie dbać!

20.00 - Café Dalida.
Café Dalida znajdowała się w centrum Paryża. Centrum... dwadzieścia minut lewym brzegiem Sekwany od Wieży Eiffla. I najważniejsze – niewielki budynek stylizowany na barokową kamienicę, z wahadłowymi, oszklonymi drzwiami. W środku stare zakurzone pianino. Poza tym drewno, jelenie rogi, portrety słynnej piosenkarki Dalidy. No, a nad barkiem, wielki na pół ściany hologram z teledysku „Je t'aime”. Ciekawie przyglądałam się ludziom, ale nigdzie nie dostrzegłam Francuza, który polecił mi płyty kilka dni temu. Tym czasem Agata namiętnie całowała gazetę.
- Mały! Nędzny! Cudownie! – po każdym słowie wciskała soczyste „cmok” na wielkim zdjęciu z wczorajszego programu.
- Chromosom. Chodziło mi o chromosom. - Wzruszyłam ramionami. - Mały, nędzny chromosom! No, jak Boga kocham!
Znowu to samo: wszystko, co powiedziałam, obracało się przeciwko mnie. Zdjęcie z wczorajsze kłótni z Hippolytem obiegły całą Francję. Nie było chyba pisma, z którego nie patrzyłaby wykrzywiona wściekłością twarz krytyka.
- Jak zwał, tak zwał! Patrz! – Agata pokazała zdjęcie rozhisteryzowanych kobiet w studiu. – Rozpaliłaś je tym chromosomem do czerwoności! Świetnie. Mówię ci, będę musiała teraz robić dodruk!
Fuknęłam. Tytuł gazety nie pozostawiał wątpliwości: „Polonais Scandale!” (Polski Skandal), „Justine privilégiez les grands!” (Justine lubi dużych!) I jak tu teraz wytłumaczyć, że nie ma nic wspólnego z swoim fikcyjnym odpowiednikiem w książce, której nawet nie przeczytała! Nie miałam nic złego ani obscenicznego na myśli... Ale jak zawsze moje najniewinniejsze słowo zmieniły się w broń przeciw niej samej.
- Pojedziesz na spotkanie z tymi babkami – od niechcenia rzuciła Agata.- Mają jakiś zjazd feministek czy coś takiego. Będę miała reklamę!
- O nie! Wczoraj telewizja, teraz pchasz mnie do feministek, co będzie następne? Justyna spotyka się z więźniarkami?
- O, niegłupi pomysł... – zastanowiła się pisarka.
- Przyjechałam tu na wakacje!
- Popatrz, jak one cię kochają! Podziw, uwielbienie, oklaski... – oczy Agaty błyszczały jak po lampce szampana. – Nie mów, że cię to nie bierze!
- Nie bierze mnie to – poinformowałam.
Pisarka popatrzyła na mnie mocno zdegustowana. Skąd się takie ofiary biorą? Mogą mieć wiele, a zachowują się jak zakonnice na wieczornym pacierzu. Nic w nich ikry, nic!
- Ty się kompletnie nie umiesz w nią wczuć – prychnęła z pretensją.
Nie odpowiedziałam na wyraźną zaczepkę. Od wydania książki przyjaciółka zmieniła się diametralnie. Niedomówienia, gra słów, umiejętne rozsiewane plotki tworzyły atmosferę skandalu i podsycały ciekawość mediów. Ale nie wokoło autorki książki, a jej przyjaciółki. Owszem, dobrze to wpływało na wysokość nakładu, ale powoli robiło się nie do zniesienia. Agata popatrzyła wokół siebie. Miała niecałe metr dziewięćdziesiąt wzrostu, ale w jej przerażająco chudej sylwetce było coś tak władczego, że ludzie zwracali na nią uwagę, jakby mieli do czynienia z gwiazdą Hollywood. Jej bystre oczy spoglądały czujnie spod blond loków. I już nawet zapomniała o Damianie.
- Sprawdzę, kiedy odbywają się wyścigi konne w Lasku Bolońskim. – marudziła. – Będziesz dalej mnie inspirować do Crystal Dream 2!
Gwałtownie popchnięte drzwi otworzyły się i do lokalu wkroczył energicznie wysoki mężczyzna.
- No, nareszcie ktoś kompetentny! – powiedział, patrząc na Agatę.
Z rezygnacją opadła na krzesło. Jak on nas znalazł?!
- Cześć, tato! – przywitałam się.
Ojciec nie dostrzegł ostrzegawczej nuty w powitaniu.
- Agatka napisała mi w sms, że wydawnictwa pójdą z torbami, jeśli będą przepuszczać takie okazie jak moja książka – poinformował, siadając z dumą na wolnym miejscu.
Ściągnęłam w zadumie usteczka. Moja przyjaciółka spojrzała niewinnie w sufit.
- Masz nowy pomysł, tato? – spytałam z podejrzaną słodyczą. – O czym teraz chcesz pisać?
- Mafijne gangi w dojrzałym wieku napadają na muzea! – podpowiedział usłużnie i żywo zamachał rękami. - Na największe muzea świata! – Przekonywał z entuzjazmem. – Wiecie, że to nie lada wyzwanie. Te zabezpieczenia, ochrona... Czujecie? No i nie w dojrzałym wieku... a młodzi, szukający sensu życia.
- Jak bardzo młodzi? – Nie straciłam głowy.
Mój ojciec zawahał się, wietrzące w pytaniu ewidentną pułapkę. Jego piwne oczy powędrowały gdzieś w okolicę sufitu.
- No wiesz... zamierzają żyć długo – przyoblekł twarz w swój najpiękniejszy uśmiech. - Są bardzo wysportowani, córuchna!





Porady na Opolskie Piesze Pielgrzymki na Jasną Górę:
1. Jak szukacie noclegu i jesteście z ojcem, zawsze mówcie, że jest szafarzem.
2. Nigdy nie mówcie, że szukacie noclegu dla większej ilości osób.
3. Kiedy otwiera wam starsza pani, wpychajcie ojca na przód i każcie mu się uśmiechać.
4. Jak ojciec zgadza się dobrowolnie na niesienie 5kg urządzenia nagłaśniającego, zgódźcie się. Zawsze będziecie wiedzieć, gdzie jest.
5. Jeśli zgubicie ojca w tłumie pielgrzymów, nie przejmujcie się. On i tak znalazł sobie kogoś innego do rozmowy i jak zauważy, że was nie ma, zadzwoni.
6. Nie musicie śpiewać, klaskać i machać do przechodniów. Ojciec robi to z podwójną werwą.
7. Kiedy nie wiecie co powiedzieć, dajcie mówić ojcu. Jego i tak wszyscy kochają.
8. Nie przejmujecie się nowymi kolegami ojca. Nie mają jego adresu i telefonu.
9. Starajcie się ignorować fankluby ojca założone przez 12-latki z którymi nocował w jednym domu. One z tego wyrosną.
10. Nie kłóćcie się z ojcem podczas pielgrzymki. I tak wyjdzie, że on ma racje, a zrobicie jeszcze inaczej.

W miejsce „ojca” można wstawić dowolną osobę towarzyszącą ^^ I na koniec tekst księdza: Moja Boża Owieczko! Nie śpij teraz! Wyśpisz się na kazaniu...

// Nawiasem mówiąc dzisiaj był Dzień EP 5.2. Dla niewtajemniczonych - po prawie 3 latach na Shaiya wchodzi 70 lvl *.* Czyli kolejny popis dla Deatis (60 lvl) jako kapłanki, aby uratować świat Gaia przed złą Union of Fury! Tylko to piekielstwo ładuje się ładowało się chyba z 3 godziny -.-




Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE


23:39:52 26/08/2010 [4] zamów cappuccino


***
Pani Carmen || http://katiacereatti.blog4u.pl/

Na wstępie powiem: kurwa, nawet apostrofów komentarz na blog4u nie obsługuje. Masakra.

Tak więc witamy rozdział pierwszy. Dałaś mi zagwostkę. Kim jest Roksana? To była ta co wypożyczała film? Czy przyjaciółka wypożyczyła film, bo tamta zdradzona i porzucona nie umiała sama iść do wypożyczalni? Tak więc Roksana jest żywiołową kobietą. Trochę agresywną. Nie kryje swoich emocji. Wrzeszczy. Jakby mogła to by wszystkich pobiła. Nom… no to yyy… na mnie się wzorowałaś? xD Bo ja też czasami jak wybuchnę to lepiej nie wchodzić mi w paradę xD Nawet jeśli tak, to pewnie mi tego nie powiesz, ale wiedz, że się nie gniewam i Ci wybaczam xD (Trochę te wrzaski Roksany przypominają chwile jak się wkurzyłam na królewicza xD Tak mi się nasunęło.) Swoją drogą czy film, który oglądały dziewczyny naprawdę istnieje? Gdzie Amazonki składały w ofierze mężczyznę? Mając na uwadze fakt, jak amazonki chodziły ubrane, to pewnie to były najszczęśliwsze chwile w życiu mężczyzny! (Bardzo dobry pomysł na tłumaczenie w nawiasach). Nom. Po słowach że nie płacił za czynsz wnioskuję, że Roksana to taka kobieta sukcesu – moje przyszłe nie uniknione wcielenie. Teraz jestem pewna, że to JA xD Kurwa, ale fajnie ^^ Takie szukanie swoich cech nie wprost. Ale spoko. Nie przejmuj się. Możesz mnie nawet zabić, jak takie były plany. Swoją drogą imię to wybrałaś – Damian. Chłopak mojej najlepszej przyjaciółki ma na imię Damian. Skojarzyło mi się. Z drugiej strony szkolny bibliotekarz prowadzi podwójne życie. Dziwne, zważając na fakt, że taki typowy facet z biblioteki to pan po 40-stce, mieszka u mamy, ubiera się jak w latach dwudziestych ubiegłego wieku i nosi wielkie okulary. Najwidoczniej tylko sobie dorabiał i nie wiązał z tą pracą jakiś większych planów.

No i nagle pojawia się jakaś Agata! Ty chyba zmieniałaś te imiona i nie do końca wszystko wyhaczyłaś. To zmień. Scena jak Damian poszedł po wino xD (o zgrozo, jakiś pijak do tego!) A kto to Toksana? Jakieś guru czy co? Oo Mogłabyś z łaski swej jednoznacznie powiedzieć to jest Roksana, a tamta to Giovanna xDD

Oczywiście jak w takich nerwowych sytuacjach bywa, Roksana zaczęła szukać… tzn. atakować innych, dla polepszenia humoru. To chwyt psychologiczny. Ludzie tak robią by wiedzieć, że inni mają gorzej. A jak nie mają gorzej, to powiedzą wszystko by po rozmowie taki wniosek wyciągnąć.

No i znowu Agata. No to wychodzi, że ja nic nie kumam. Kim jest Roksana, Giovanna, Justyna, Toksana i Agata? Za dużo razy się pomyliłaś, by sądzić, że to pomyłka. Czyli w pokoju była Agata i Roksana. A tak na marginesie. Dochodzę do wniosku, że te filmy o Amazonkach to takie psychiczne porno. I tyle w tej sprawie xD

Kurwa… to tam były cztery kobiety?

Co do sekretarki. Nie ma co. Charyzmę to ten facet ma x.x Jakiś nawiedzony. No normalnie jak ten mój co go nie potrafiłam nazwać. Tzn. jakoś nazwałam, ale zapomniałam, bo najwidoczniej nie było mi to potrzebne do spokoju ducha. Swoją drogą biedy chłopak. Takiej pierdoły to ja w życiu nie widziałam.

I teraz występuje stylista Nino który jest takim miłym, dowcipnym wątkiem. Naprawdę, teksty to ma nie złe xD Przykładowo, najbardziej urzekł mnie ten o płaczącej dziewczynce! Taki komizm jest w tej postaci jak mówił o swojej kobiecej naturze.

Właśnie w tej chwili Didi wywaliłaś mnie z tematu xD No nic, spróbuję się odnaleźć. Tak więc dziewczyny mają wywiad w telewizji. Muszę przyznać, że nie rozumiem. Roksana napisała książkę? To znaczy wszystko niby jest jasne, ale tak mi poplątałaś w głowie, więc nie wiem co dziewczyny kombinują Lol. A podstawówce fakt. Wmawiało się nauczycielom, że przeczytało się książkę, a później i tak brało się wypracowanie, które polegało na dopisaniu dalszych losów bohaterów, czyli w sumie nic nie trzeba było wiedzieć o bohaterach z wyjątkiem imion xD

I tak my Polki o siebie nie dbamy. Nie wiem czemu. To już jest tak u nas zakorzenione, że nie potrzebujemy pięciu biustonoszy na miesiąc jak np. pani z Włoch (właśnie, muszę ten fakt wykorzystać xD). Ja sama dość późno zaczęłam się malować i stroić. Jakoś wcześniej nie potrzebowałam tego. Uważałam, że lepiej się nie malować niż wyglądać jak jakaś napalona dziewoja. Co do stylu ubierania się. Mało z nas wie jak dobrać ubrania do figury, lub jak zakryć niedoskonałości. Czujemy się źle, ale nic do końca nie robimy by to zmienić.

Wróćmy więc do Skandalu. Najwidoczniej Roksana stchórzyła i wysłała Giovannę, która z iście stoickim spokojem rozłożyła krytyka na łopatki xD Co do więźniarek, tak niegłupi pomysł!

Jezu, jaka wysoka ta Roksana!

O Jaaaaa…. Ojciec !!!! Nom, teraz córuchną to dowaliłaś. Nie wiem co ten twój tata będzie pisał. Gangi. Ciekawe nowe wcielenie ojca. Wydaje mi się, że może być ciekawe. Myślę, że można zrobić z tego coś fajnego. W ogóle końcówka została poświęcona ojcu, tak więc ja mam tylko uwagę, że fankluby nie są zakładane tylko przez 12-latki. Ja też jestem fanką!! Bardzo pozdrawiam tatę Didi. Ja naprawdę pana uwielbiam :D

No i ja sobie pójdę do następnego rozdziału. Bo nie bardzo wiem o co Ci chodziło jak tak mi wpadłaś tam na gg xDD

***
Bies || brak www

Dobra, najpierw Kosmetyczne Poprawki:
''Najwyraźniej nie żyjesz higienicznie. – zacisnęła usta dla podkreślenia wagi sytuacji. - W Polsce nie...'' słowo ''zacisnęła'' powinno być pisane z dużej litery.
//bo chodzi o ''właściwy zapis dialogu''
''- Moją połówkę na pewno przejechał samochód.– przyjaciółka rzuciła jej krótkie chłodne spojrzenie.'' - jak wyżej: ''przyjaciółka z dużej litery

''z tysiącem gotowych kłamstw na każdą okazję – Justyna z uśmiechem pokiwała głową.'' brakująca kropka przed myślnikiem.

''Jesteś kochany, ale mi jest wszystko jedno – Agata beznamiętni spojrzała na swoje odbicie i dostrzegła w tle Justynę, która oglądała tusz do rzęs. '' jak wyżej - kropka.

''Nie bierze mnie to – Justyna cierpko zacisnęła usta.'' - jeszcze raz kropka.

Koniec ''kosmetyki''. :}

Jestem z pani dumna - opowiadanie zapowiada się ciekawie (chociaż jeszcze do końca nie wiem o czym ono dokładnie będzie), postawiłaś milowy krok, jeśli chodzi o styl (chylę czoło) i cały czas się rozwijasz.
//kiedy następny rozdział? :>

''Dziewczęta, więcej podkładu, więcej podkładu, trzeba ją ratować... '' - ogłaszam najlepszym zdaniem w rozdziale :D

Poza tym, jeśli chodzi o bohaterki... Agaty nie lubię. Ostatecznie nie wiem czemu, ale jej nie lubię. Tak po prostu.
I w ogóle, jak ona śmiała wypchnąć kogoś do rozmowy z krytykiem, bo sama wyglądała... źle? (pfi, co to za autorka, która przepuszcza taką okazję?)
Justynę za to darzę większą sympatią, pewnie dlatego, że mamy podobne podejście do ''drugiej połówki'' (piję teraz do tego wypadku samochodowego/seminarium)

Chyba na razie tyle mogę na ten temat napisać. W każdym razie, czekam na następny rozdział :}

ps. Ilja wraca i Eliade wraca, z tym, że najpierw chcę wykończyć stronę i zdać praktyki -- w każdym razie to jest cokolwiek skomplikowana sytuacyja, którą wyjaśnię w następnej notce odautorskiej, która pojawi się 'niewiemkiedy' ==''

***
Deena || brak www

poradnik pielgrzymkowy mnie rozwalił xDD
ale trafiłaś z notką... ja nie wiem jak ty to robisz xD

***
bez podpisu || http://afiwee.blog4u.pl/

W całej części znalazłam tylko jedną literówkę.
"- Ouuuui? A jeszcze rano pachniałam fiołkami. Nie wiem, jak to się stało – ponuro wysyczał Agata." wysyczała.

Co raz bardziej mi się podoba. Rozdział lekki, z humorem. Doskonałe połączenie do wieczornej lampki wina. Nino - świetna postać. Jestem strasznie ciekawa, co będzie dalej.
Jeden zarzut - czemu tak krótko???

Odp. na komentarz.
Branda nie będę wstawiać już na żaden serwer. Gdy skończę, przekonwertuję do pdf'a i wstawię na jakiś serwer(typu rapishare). Ale to jeszcze trochę potrwa.

Co do terminu pojawienia się nowego rozdziału. Jeszcze sama nie wiem. Obiecałam, że będę wstawiać po około 10 stron A4. Mam już napisanych 5, więc... postaram się dziś nadrobić zaległości, ale ostatnio bardziej Brandon mnie absorbuje... Ech. Tak to już jest. Zabierać się za coś nowego, nie kończąc starej rzeczy.

Co do tatuażu.
Mam takie coś w głowie, ale mogę narysować i ewentualnie wstawić. :) jeszcze zobaczę. na razie nie mam czasu :)

To chyba tyle.
Pozdrawiam i czekam na więcej!


Copyright 2010-2012 by Giovanna.
Html based on CamiShoot.
That's why it is so...Passione!